Przysięgłam sobie, że nigdy nie wrócę do tego pałacu i już nigdy nie uklęknę przed moim ojcem. A jednak siłą wciągnięto mnie z powrotem do jego złotej klatki i uwięziono pod jego władzą, przykuto do losu, przed którym tak rozpaczliwie próbowałam uciec. Moje ciało oddano mu, by mógł je złamać, a moją magię – by mógł nią władać. I nieważne, ile mych snów nawiedza Dacre i jego dłonie wyrywające mnie z mroku – sny bledną wobec chciwości króla. Nawet jeśli mój towarzysz po mnie przyjdzie, nawet jeśli wyrwę się z ojcowskiego uścisku, nie wiem, czy pozostanie we mnie cokolwiek, co da się jeszcze ocalić. Królestwo kona. Ziemia więdnie pod ciężarem skradzionej magii, a rządy mojego ojca nie zakończą się bez rozlewu krwi. Zbyt długo jednak żyłam w ciemności. Nie stworzono mnie, bym więdła. Stworzono mnie, bym płonęła