Marlowe lubiła oglądać z antresoli bale w ich rodzinnej rezydencji. Tego wieczoru wśród bawiących się na dole gości dostrzegła nieznajomego, który bezczelnie się na nią gapił. Wyglądał jak niegrzeczny chłopak, przez którego nie wraca się do domu o wyznaczonej porze. Mężczyźni lubili na nią patrzeć, ale robili to dyskretnie. Ten zaś nawet nie próbował udawać dobrych manier i patrzył na nią tak, jakby w wyobraźni ją rozbierał…