„Tam, gdzie rodziły się idee. Lwowska szkoła filozoficzna” Radosława Kuliniaka to opowieść o narodzinach lwowskiej szkoły filozoficznej i jej twórcy – Kazimierzu Twardowskim. Autor pokazuje, jak z uniwersyteckiego seminarium we Lwowie wyrosła tradycja, która ukształtowała filozofię XX wieku i doprowadziła do powstania szkoły lwowsko-warszawskiej. Książka łączy barwną narrację historyczną z analizą źródeł, prezentując nie tylko dzieje idei, ale również codzienność pracy naukowej, metody kształcenia i intelektualny klimat przełomu XIX i XX wieku. To cenna lektura dla filozofów, historyków oraz wszystkich zainteresowanych historią polskiej nauki. Pragnąłem nie tyko być w miarę sił i możności dobrym nauczycielem filozofii, lecz marzyłem też o tym, by moi uczniowie w czasie studiów swych, jak też po ich zakończeniu tworzyli wraz ze mną trwałą społeczność umysłową, spojoną wspólnością dążeń i wzajemnym przywiązaniem. A pragnąłem tego nie ku swemu tylko zadowoleniu. Miałem na myśli coś innego. Sądziłem, że kto nauczy się ściśle myśleć, ten nie potrafi być nieścisłym w swym działaniu. A tę ścisłość, dokładność, sumienność i aktualność w działaniu uważam za rzecz najbardziej nam potrzebną. Ten duch ścisłości filozoficznej tchnąć w tych wszystkich, którzy będą potem w życiu na różnych stanowiskach działali, uważałem za jeden z najważniejszych swych obowiązków. I gdyby tak, myślałem, coraz liczniejsze rzesze byłych uczniów filozofii, tak samo jak ja myśleli, tworzylibyśmy związek ludzi, wewnętrznymi więzami zespolony, służący filozofii a przez filozofię ojczyźnie. Kazimierz Twardowski, „Podczas 100. Posiedzenia Naukowego Polskiego Towarzystwa Filozoficznego we Lwowie”. Filozofia rzadko zaczyna się w konkretnym miejscu. Jednym z nich była niewielka sala seminaryjna przy ulicy Długosza w gmachu Uniwersytetu Lwowskiego. Prowadziły do niej ciężkie drzwi, a po ich przekroczeniu uderzał zapach papieru, atramentu i kredy. Przestrzeń była skromna. Stał tam półokrągły stół, kilka krzeseł i półka z książkami. A jednak właśnie tutaj, w warunkach pozbawionych wszelkiej zewnętrznej okazałości, kształtowała się kultura filozoficznej pracy, która w ciągu kilkunastu lat miała stać się fundamentem nowoczesnej polskiej szkoły filozoficznej. Na półce obok siebie stały dzieła Arystotelesa i Kanta, Berkeleya, Hume’a, Locke’a, Brentana i Trentowskiego. Nie tworzyły zbioru przeznaczonego do kontemplacji, lecz podstawowy zasób tekstów poddawanych systematycznej analizie. Na tablicy zapisywano pojęcia, definicje i rozróżnienia, a skrzypienie kredy towarzyszyło wysiłkowi porządkowania myśli. W tej niepozornej przestrzeni Aleksander Skórski, Kazimierz Twardowski i Mścisław Wartenberg wraz z uczniami nie tyle przekazywali gotową wiedzę, co kształtowali sposób jej wytwarzania. Powstawała tu kultura filozoficznego rzemiosła oparta na jasności, dyscyplinie pojęciowej i odpowiedzialności za słowo (fragment Wstępu).